piątek, 26 lipca 2013

Król Louis III, część 2 (Nutelaria ♥)

- Harry? Co to? - jęczył Niall.
- Uspokuj się, to.. to tylko..
- TO TYLKO CO?! 
- Cii... Zaraz się przekonamy.
- Chyba nie zamierzasz tam wejść? - powiedział Niall wskazując głową w niewielką chatkę.
Jednak Harry ruszył już przed siebie. Szedł pewny siebie, a gdy doszedł do drzwi lekko zapukał. 
- Halo? Jest tam kto? 
Jednak nikt nic nie powiedział. Było słyszeć kroki, później była cisza, lecz nagle.. Coś runęło. Coś spadło i był wielki hałas.
- HALO? Co tam się dzieje?! - Harry nie czekając dłużej wszedł do środka.
Zobaczył wielki bałagan. Wszystko się potłukło. A na środku stał człowiek. Znaczy chyba to był człowiek. Był strasznie blady, miał długi płaszcz i czapkę na głowie.
- Ooo. Dzieeeń.. Dzień dobry. - przywitał się rycerz Harry.
- Witam. Bardzo .. Bardzo przepraszam za ten bałagan, właśnie sprzątałem, używając magii, tak jak poradził mi mój kuzyn, ale stukanie do drzwi mnie rozproszyło i.. No sam widzisz. A tak wogóle jestem Liam. Bardzo przepraszam, że się nie przedstawiłem. 
- To ja przepraszam, że przeszkadzam, ale usłyszałem hałasy. A ja to Rycerz Harry. Pomóc w czymś?
- Nie, nie. Napijesz się czegoś?
- Nie, ja już muszę iść. 
- A gdzie ci się spieszy?
- Cóż... Mam pewną misję. Ja i mój sługa Niall musimy znaleźć potwora, który żyje w tutejszych lasach, aby król Louis się nie martwił.
- Bardzo ciekawe... Słuchaj, nie przydałby ci się jakiś pomocnik? Z chęcią bym gdzieś się wybrał... Te cztery ściany doprowadzają mnie do szału.
- Eee.. To znaczy... 
- Na pewno się przydam! Jestem bardzo utalentowanym czarodziejem! Locomotor! - w tej chwili Harry uniósł się w powietrzu.
- Co się dzieje?!
- Widzisz? 
- Dobra, dobra możesz z nami iść. Ale obiecaj, że nigdy więcej tak nie zrobisz.
- Oczywiście.

Liam i Harry wyszli z chatki. 
"Dziwne - pomyślał Harry - Od zewnątrz ten budynek wygląda.. Jakoś mniejszy."
- H-h-harry? Kto to? - zapytał się Niall.
- Witam serdecznie. Jestem Liam. Jestem czarodziejem, na pewno się wam przydam. Nie pożałujecie!
- Strasznie rozgadany jesteś. - teraz Niall zwrócił się do Harrego - a ja jak coś powiem to od razu mnie uciszasz.
- Oj tam. On na prawde nam się przyda.

Teraz każdy młodzieniec jechał na swym rumaku, Liam miał swojego własnego konia. Teraz jechali dalej, przed siebie. Zaczynało robić się ciemno. Księżyc był już wysoko na niebie, otoczony gwiazdami. Niebo były bezchmurne. 
- Wiecie, wydaje mi się, że gdzieś już widziałem to drzewo - zaczął Liam.
- Hmmm. Pomyślmy, może pół godziny temu? I godzinę! I DWIE! Harry, zgubiliśmy się! - powiedział Niall z pełnymi ustami.
- To niemożliwe! Przecież mapa...
- I co, ty niby taki mądry! - oburzył się Niall.
- Wypraszam sobie! Ty już jesz piąty bochenek chleba, który był naszym ostatnim! - krzyknął Harry.
- Ciii, uspokujcie się. Emocjami nie rozwiążemy problemów. 
- Pffffff.
Teraz jechali w ciszy, kolejny raz mijając to samo drzewo. Księżyc wydawał się ciągle patrzyć na jeźdźców z góry. Gwiazdy świeciły wysoko. Wydawało się, że... Śpiewały. Dźwięk stawał się bardziej wyraźniejszy i głośniejszy. 

"Forever young, I wanna be forever Young
Do you really want to live forever, forever, forever young."
Nutelaria ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz